^Wróć na górę strony

  • Klub Suzuki - Styl życia

    Jesteśmy grupą pasjonatów, przyjaciół, którzy pragną sobie pomagać i wspólnie się bawić. Razem budowaliśmy i cały czas rozbudowujemy forum internetowe, organizujemy wspólne imprezy, gdzie możemy się poznać układać plany na przyszłość.

  • Samochody terenowe

    Interesuje Cię jazda w terenie?? W naszym Klubie zrealizujesz swoje pasję związane z jazdą w trudnych warunkach. .

  • Samochody miejskie

    Kochasz próby sprawnościowe, dyskusje o tuningu czy innych kwestiach związanych z motoryzacją?? Zapraszamy do nas.

Forum Klubu Suzuki

Nasz Facebook

Partner Tytularny

Sponsorzy

Nasz Sklepik

  

Stronę przegląda

Odwiedza nas 66 gości oraz 0 użytkowników.


42 osoby w 23 pojazdach, zjechały się 1 października do ośrodka OSiR w Sielpi, na 1 Jesienny Rajd Świętokrzyski Klubu Suzuki.
Takie małe powitanie jesieni, chociaż patrząc na pogodę, można by sądzić, że to pełnia lata.
Oprócz pogody, na uczestników czekały dwie trasy, jedna dla samochodów osobowych, druga dla aut terenowych, w sumie ponad 200 kilometrów szlaku.
Obie trasy miały podobne założenia, pokazanie atrakcji regionu, oraz zabawę i rywalizację.
Ponieważ czas przejazdu nie był liczony, to punkty zdobyć można było szukając fotopunktów i wykonując zadania na trasie.
Oczywiście najważniejsze było, aby się nie zgubić, odczytując roadbooka.
Ekipy 4x4 otrzymały podobne zadania, tylko że ich trasa wiodła głównie leśnymi duktami, na przejazd którymi otrzymaliśmy wszystkie potrzebne pozwolenia.
Pomimo, iż trasa nie była zbyt wymagająca techniczne, nie obyło się bez drobnych zdarzeń, gdzie przydała się koleżeńska pomoc w powrocie na szlak.
Kilka godzin na trasie rajdu, powrót do bazy i niespodzianka – egzamin z leśnej ścieżki edukacyjnej. Punkty zdobyte w jego trakcie istotnie zaważyły na kolejności uczestników na mecie.
Nagrody ufundowane przez Suzuki Motor Poland oraz Shell zostały uroczyście wręczone w obecności przedstawicieli fundatorów.
Wśród sponsorów dzięki którym możliwe było zorganizowanie Rajdu wymienić trzeba Japan Motors, Autotraper, Folwark którego przedstawiciele również byli obecni na naszej imprezie.
Patronat nad Rajdem objął Wojewoda Świętokrzyski.
Autor tekstu: Dariusz Pastor

Okiem uczestnika:
Mieliśmy wyjechać wcześniej ale wyszło jak zawszę, czyli w sobotę rano.
Ciekawe skąd wziął się korek na wylocie z Warszawy o takiej porze? Zatem już na pewno nie zdążymy na oficjalny start.
Z obaw wybawia nas telefon od organizatorów z pytaniem gdzie jesteśmy i czy będziemy?
Oczywiście będziemy przecież to Rajd Klubu.
Kiedy już nam się wydawało, że pojedziemy szybko S7 GPS prowadzi nas w bok na drogę 728. Gdzie jest ta Sielpia?
Po jakimś czasie przez Nowe Miasto nad Policą dojeżdżamy do Końskich. Wygląda na to, że już niedaleko.
No i rzeczywiście po kilku minutach Sielpia i znaki Suzuki – jesteśmy w bazie.
Okazuje się, że wszyscy już pojechali i będziemy jak nam się wtedy wydawało ostatni.
Małe przepakowanie i przestawienie w tryb rajdowy i jesteśmy na trasie.
Wyjazd na drogę do Końskich i po kilkuset metrach skręcamy w prawo, w las.
Na początku asfalt a potem już szuter prosto przez las.
Po kilku kilometrach jazdy w jesiennym lesie docieramy do ... Piekła.
Tam też spotykamy grupę Samurajów tak jak i my wędrujących szlakami Rajdu.
Po chwili wieś już za nami i znowu jesteśmy w lesie. Długa, prosta droga, piękne słońce, kolory no i my z Vitarą - po to właśnie tu przyjechaliśmy.
Widać, że byłoby jeszcze ciekawiej gdyby trochę popadało wcześniej a tak zamiast błota mamy kurz.
Kolejny wyjazd z lasu i już jesteśmy w Pile.
Za mostkiem w prawo i objechać kępę z prawej strony.
Mostek jest więc skręcamy w prawo ale którą to kępę autor roadbooka miał na myśli?
Jedziemy dalej z przekonaniem, że to dobra droga i tak było rzeczywiście choć póki co nie mamy żadnego punktu foto co nas już nieco niepokoi.
Docieramy do Starej Kuźnicy i potem dalej na drogę w kierunku Ruskiego Brodu. Zaraz, zaraz – ale gdzie ten zjazd w lewo?
Miał być wcześniej ale nie ma wiec dojeżdżamy do wsi – to chyba jednak trochę za daleko. Wracamy i skręcamy w las.
Trochę chyba jednak nie tak ale GPS pokazuje, że kierunek się zgadza - rzeczywiście po kilkuset metrach docieramy do właściwej drogi.
Jedziemy dalej i już na pewno wiemy, że w dobrym kierunku bo jest krzyż i punkt foto oraz dwa zadania. Zbieramy kasztany – chyba inni już tu byli bo coś mało ich jest.
Wsiadamy do auta i docieramy do kolejnej kratki, kolejnego punktu foto. To już Kupimierz i zgodnie ze wskazówkami skręcamy w prawo za wsią.
Udało się wypatrzyć kolejny punkt foto – nastroje nam się znacznie poprawiają i to nie tylko z powodu tego punktu ale też dlatego, że widoki piękne – las z oddali wygląda równie dobrze jak z bliska.
Kolejna, kratka i jeszcze jedna.
Gdzieś po drodze znajdujemy mały sklepik przy drodze i krótka przerwa. Grand Vitara wygląda na zupełnie nie zmęczoną ale my trochę już tak.
Gdzie ta ścieżka dydaktyczna? Powinna być już na tej kratce a wciąż tylko typowa leśna droga. Wreszcie jest – pierwsza tablica, druga, trzecia.
Czytamy trochę ale i można czytać o drzewach i to takie szczegóły? Kto by to zapamiętał no i po co?
Ważne, że jest się w lesie i można to wszystko zobaczyć a sosnę od świerku przecież rozróżniamy i nawet grab od dębu też.
Po następnych kratkach docieramy do Końskich.
Kolejna przerwa na małe zakupy i dalej na trasę.
Wyjeżdżamy z miasta i po 3 kilometrach jesteśmy ponownie w lesie.
Otwiera się przed nami mała polana i co to? No tak jesteśmy w Niebie.
Teraz już wszystko jasne – od Piekła do Nieba.
Jeszcze tylko kilka następnych kilometrów drogą z zakrętami pod kątem prostym – jakoś udało nam się wybrać te właściwe drogi na tych zakrętach i już ponownie jesteśmy na drodze do Sielpi.
To już baza i koniec rajdu.
Zdajemy roadbooka i się okazuje, że koniec to będzie jak odpowiemy na 3 pytania bo to jest ostanie, tajne zadanie niespodzianka.
Dwie pierwsze odpowiedzi całkiem dobrze nam wychodzą ale czym się różni sosna od sosny to już nie wiemy.
No tak trzeba było jednak dokładniej czytać te tablice na ścieżce dydaktycznej.
Trochę odpoczynku i zwiedzanie okolic jeziora.
Kto by pomyślał, że będziemy w przyjemnym słońcu pedałować na rowerku wodnym na początku października?
Wreszcie ogłoszenie wyników rajdu. Cieszymy się razem ze zwycięzcami, zwłaszcza, że są z nami pierwszy raz.
Na koniec ognisko. Robi się ciemno i chłodniej więc ogień przyciąga coraz więcej uczestników.
Siedzimy, rozmawiamy są i kiełbaski. Wreszcie jest już całkiem późno i pora się zbierać choć nie do końca się chce.
Po śladach wracamy do domu. To już na pewno jesień bo aż do samej Warszawy towarzyszą nam silne mgły ale Vitara dowozi nas bezpiecznie jak zawsze.
Patrzę na nią odchodząc z parkingu i mówimy sobie – do następnego razu.

Autor tekstu: MML

Copyright © 2013. Klub Suzuki Polska  Rights Reserved.