^Wróć na górę strony

  • Klub Suzuki - Styl życia

    Jesteśmy grupą pasjonatów, przyjaciół, którzy pragną sobie pomagać i wspólnie się bawić. Razem budowaliśmy i cały czas rozbudowujemy forum internetowe, organizujemy wspólne imprezy, gdzie możemy się poznać układać plany na przyszłość.

  • Samochody terenowe

    Interesuje Cię jazda w terenie?? W naszym Klubie zrealizujesz swoje pasję związane z jazdą w trudnych warunkach. .

  • Samochody miejskie

    Kochasz próby sprawnościowe, dyskusje o tuningu czy innych kwestiach związanych z motoryzacją?? Zapraszamy do nas.

Forum Klubu Suzuki

Nasz Facebook

Partner Tytularny

Sponsorzy

Nasz Sklepik

  

Stronę przegląda

Odwiedza nas 62 gości oraz 0 użytkowników.

Świecka tradycja jest w naszym klubie
i tę tradycję ogromnie lubię,
że co pół roku się spotykamy
i bardzo na te chwile czekamy.

W maju nad morzem w Łazach byliśmy
i ostro czadu tam dawaliśmy,
a tej jesieni na Radom padło -
okrzyk radości rozdzierał gardło!

Mknęły więc Suzy z całego kraju,
aby się znowu poczuć jak w raju,
i rychło wskrzesić KSP ducha
w małym lecz pięknym mieście Przysucha!

Blady strach padł na miasta tego okolice,
gdy KSP wybrał Przysuchę na zlotu stolicę,
a warto wiedzieć i wbić sobie do głowy,
że to w kolejności szósty zlot klubowy!

Wszystko zaczęło się w czwartek od słodkich powitań,
najpierw buzi buzi, potem mnóstwo pytań -
co u Ciebie? co słychać?, nic się nie zmieniłeś,
tylko włosów znów mniej masz i trochę utyłeś!

Nocka prysła na tak miłych i szczerych rozmowach,
nikt wtedy nie myślał o bolących głowach,
które to nazajutrz niektórzy odkryli
ku wielkiemu zaskoczeniu na końcu swej szyi!

Czy to winą nadmiaru wrażeń było czy emocji,
czy tez z nadmiarem spożytej "czyściutkiej' ambrozji?
Nikt tego nie wiedział, nikt nie był ciekawy,
gdyż wszelkie bóle skasował łyk porannej kawy!

Piątek to dzień był pełen atrakcji
przeżyć je wszystkie to akt desperacji,
dlatego wybrać coś należało,
aby przez dzień ten przejść względnie cało.

Tuż po śniadaniu grupa niemała
konwojem Suzuk w drogę się udała,
aby w mig dojechać do muzeum pięknego,
gdzie można poznać historię Orła Białego.

Reszta drużyny spod znaku "S"-ki,
panie, panowie a nawet pieski,
ruszyła w drogę za Borealem
(to chłopak z lasu, choć nie jest drwalem).

On im pokazał ostępy leśne,
równiutkie dukty, błocko obleśne.
Urocze skałki też podziwiali -
wrócili brudni, lecz chociaż cali.

Wielkie atrakcje - niespodziewanie -
przyniosło nocne w barze bratanie
(bo na ośrodku - fakt, że nie nowym -
bar się znajdował w stylu westernowym).

Były tam harce, były i tańce,
były tam nawet pląsy indiańskie.
Ostro szalała kompania cała -
szafa grająca pięknie nam grała.

Sobota to główny dzień tego zlotu -
mnóstwo atrakcji od świtu do zmroku.
Rankiem ruszyły na Radom konwoje -
płaskie na tor, reszta na wyboje.

Rywalizacja płaskich na torze
przypominała walkę na noże.
Wszystko przy dzikim ryku silników,
by nikt nie wstydził się własnych wyników.

Warto tu wspomnieć o rzeczy niezwykłej,
choć już od roku dość oczywistej.
Obok kierowców fur samochodowych
gościmy na zlocie maniaków motocyklowych.

To nie wariaci, nie partyzanci,
to przyjaciele - Rebelianci.
Zawsze weseli, służą pomocą,
zabawę kończą zaś późną nocą!

"Nastała nowa dynastia,
auto i moto to kasta" -
tak zmieniłby słów swych splot
Sydney (gdyby przyjechał na zlot).

Wracając jednak do sedna sprawy -
na torze było mnóstwo zabawy
i wszystkim mocno zabiło serduszko,
gdy Swiftem śmigał Michał Kościuszko.

To mistrz nad mistrze jest kierownicy,
wiedzą już nawet o tym laicy.
Na Suzuki sukcesy każdy z nas czekał -
tym większy zaszczyt, że do nas przyjechał.

W tym samym czasie, w tym samym mieście
część zlotowiczów mogła nareszcie
potaplać w błocku się należycie,
bo borowinkę kochają nad życie.

Tor offroadowy naprawdę spory
nauczył kilku mnóstwa pokory -
wielu kończyło mocno spoconych
w autkach nielicho ubłoconych.

A wokół tego atrakcji masa -
ten je kiełbaski, ten quadem hasa,
tam ktoś do tarczy celuje z łuku,
ktoś inny śmieje się do rozpuku.

Bo właśnie wygrał w loterii fantowej
odmrażacz do zamków z kolekcji klubowej,
a że fart ma dziś wyjątkowy
wygrał ponadto hełm wojskowy!

Ogrom radochy wręcz niebotycznej
przysporzył rower natury kosmicznej.
Rower niezwykły i wyjątkowy.
Dlaczego? Bo czteroosobowy!

Atrakcji wszystkich lista długa -
większość to Mr.Quada zasługa!
I choć to wierszyk jest niepoważny
ten fragment jego jest bardzo ważny!

Wiele Cię racy to kosztowało,
czasu, pieniędzy pewnie niemało.
Sprawiłeś nam jednak wiele radości!
Mr.Quadzie - przyjmij wyrazy wdzięczności!

Dzień ten zabawą tak przepełniony
zleciał nam w tempie wręcz ekspresowym!
Niewielu uznało go wszak za skończony
i wieczór okazał się mocno szalony!

Po kolacyjce nasz Prezes miły
rozdawał fanty nie szczędząc siły.
Wszystkim zwycięzcom pogratulował,
a komu trzeba pięknie dziękował.

Gdy już nagrody zdołano rozdać
mogliśmy trochę w kasynie pograć
i tak KSP reklamę ma nową,
bo został wciągnięty w aferę hazardową!

W tym samym czasie do bagażnika,
w którym jak w czarnej dziurze znika
wszystko co tylko do głowy przyjdzie,
zaglądnął Artur - co z tego wyjdzie?!

Artur Góralem lud Dudą zwany
w czeluściach SX-a jest rozeznany
i my już wiemy, że "nie ma przebacz"!
Ma karaoke - będziemy śpiewać!

Po krótkiej sprzętu instalacji
przy burzy oklasków i gromkiej owacji,
przy pisku fanów ...eee... fanek raczej
powstaje zespół "grających inaczej"!

Ekipa mocna i pełna wdzięku
a nazywana Mordownią Dźwięku!
Nazwa ta w pełni oddaje czyny
jakie my biednej muzyce robimy!

Jako że wszystkie zespoły muszą
mieć chórek z kobiet co mężczyzn kuszą
i nam sie taki pozyskać udało,
że drżą kolana, sztywnieje ciało!

W gardle zasycha, na plecach dreszcze,
bo chórek to Niezłe Dupy (jeszcze ;) ).
Taka ekipa przez nockę całą
bawiła wszystkich z frajdą niemałą!

I tak zupełnie niepostrzeżenie
zleciał nam zlocik - szybko szalenie.
Żal towarzyszył nam od śniadania,
że już niedziela - czas pożegnania.

Buziakom, uściskom końca nie było,
a i bez łez się też nie obyło
i choć nam smutno, to serca radosne,
bo znów się spotkamy na zlocie na wiosnę!

Podsumowując zlot nasz w Przysusze -
za takie chwile oddałbym dusze!
Organizatorom pięknie dziękuję -
dobrej roboty szczerze winszuję!

Na koniec jedną rzecz pragnę wyznać,
wielu mi może rację tu przyznać:
razem tworzymy Klub wyjątkowy
na czele z pitpawem przepięknej urody!

A najważniejsze, że mimo plotek
wniosek wynika z powyższych zwrotek,
iż los nam sprzyja, obdarza szczodrze,
bo duch KSP ma się bardzo dobrze!!!


Marek M .

Copyright © 2013. Klub Suzuki Polska  Rights Reserved.