^Wróć na górę strony

  • Klub Suzuki - Styl życia

    Jesteśmy grupą pasjonatów, przyjaciół, którzy pragną sobie pomagać i wspólnie się bawić. Razem budowaliśmy i cały czas rozbudowujemy forum internetowe, organizujemy wspólne imprezy, gdzie możemy się poznać układać plany na przyszłość.

  • Samochody terenowe

    Interesuje Cię jazda w terenie?? W naszym Klubie zrealizujesz swoje pasję związane z jazdą w trudnych warunkach. .

  • Samochody miejskie

    Kochasz próby sprawnościowe, dyskusje o tuningu czy innych kwestiach związanych z motoryzacją?? Zapraszamy do nas.

Forum Klubu Suzuki

Nasz Facebook

Partner Tytularny

Sponsorzy

Nasz Sklepik

  

Stronę przegląda

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.

S-cross stanowił dla mnie pewną zagadkę.  Od premiery minął rok, a na ulicach tego modelu Suzuki nie widać.  Powinno być inaczej, bo crosovery to modny segment rynku. Może kilka dni z tym samochodem pomoże  to wyjaśnić.  Zobaczymy.

Pierwsze  wrażenie bardzo pozytywne.  Nieduży, zgrabny samochodzik w oryginalnym kolorze.  "Crystal Lime Metalic"  to zieleń z odcieniem złota.  Linia nadwozia  ciekawie  poprowadzona  z wyraźnymi przetłoczeniami.

 

Styliści zadbali, aby auto wyglądało lekko, a zarazem miało drapieżny pazur. Tą odrobinę agresji  zapewniają offroadowe dodatki. Czarne ochronne plastiki zabezpieczające  dół pojazdu , oraz  srebrne  wstawki  imitujące  solidne płyty zabezpieczające podwozie. Jeżeli do tego dodamy 17 calowe felgi z czarnym wykończeniem to efekt całości jest więcej niż dobry.

Trzeba przyznać, że Suzuki poszło trochę inną drogą niż część konkurencji, których crosovery próbują udawać SUV-y lub nawet terenówki.  To akurat dobrze, bo "rasowa terenówka" bez napędu na cztery koła może narazić właściciela na śmieszność.

S-cross nie udaje, jest prawdziwym uniwersalnym pojazdem z napędem na cztery koła ( jest też wersja 2WD) . W tym przypadku napęd  4WD nie służy do pokonywania bezdroży, wystarczy, że dowiezie nas nad wodę, do lasu czy do domku na działce. 165 mm prześwitu wystarcza na takie eskapady.

Nie można zapomnieć, że napęd na cztery koła to większe bezpieczeństwo.  Klimat mamy jaki mamy, nie zawsze świeci słońce, deszcz, śnieg, błoto i okazuje się, że 4WD ma sporo pracy do wykonania.

No tak, mamy ładny nieduży samochód, tylko czy na pewno jest nieduży?    4300mm długości, to tyle samo co w Grand Vitarze bez koła zapasowego. W szerokości też niewielka różnica, tylko 4,5 cm. S-cross jest jednak znacznie niższy.  W sumie dość zaskakujący wynik porównania,

Wymiary zewnętrzne to jedno, a na co dzień bardziej istotna jest przestrzeń w środku.

Jeżeli o decyzji decydują pierwsze sekundy, to S-cross mnie kupił. Że jest to nówka, to widać i czuć. Specyficzny zapach  nowego samochodu działa jak narkotyk. Co oprócz zapachu mnie oczarowało.

Po pierwsze, wnętrze jest uporządkowane, czyli wszystko jest tam gdzie powinno być.  Zegary przed kierowca, lewarek zmiany biegów pomiędzy siedzeniami itd.

Po drugie, zachowanie równowagi pomiędzy nowoczesnością, ekstrawagancją a klasyką.  Ten model Suzuki pasuje do ludzi aktywnych. Aktywnych to nie znaczy, tylko dla młodych. Dość trudne zadanie. Dla młodych wydaje się, że recepta jest prosta. Odlotowe (czasem dziwne) nadwozie, jaskrawe kolory dodatków i garść gadżetów. Jest trochę aut na rynku przyrządzonych według takiego przepisu, ale czy odniosły spektakularny sukces, to bym nie powiedział.

Suzuki postawiło jednak na szerszy krąg odbiorców i uważam, że to się udało. Wnętrze jest idealnie zgrane z linią nadwozia. Jest jak dobrze skrojony sportowy garnitur. Elegancki, ale nie krepujący. Luz, ale uporządkowany, nie wyciągnięty powypychany dresik.

Zdecydowanie pociągnięto linię wyznaczające strefy zegarów, audio czy panelu sterowania klimatyzacją.

Do materiałów nie mam zastrzeżeń. Skóra, całkiem miłe plastiki w różnych odcieniach szarości plus srebrzyste dodatki kontrastują z błyszczącymi wyświetlaczami audio i klimy. Dobre spasowanie elementów nie psuje wyglądu

Żeby nie było niedomówień, testowany pojazd to wersja "elegance", czyli najbogatsza.  Różnica w cenie między wersją podstawową "comfort", a  "elegance" to 25000 zł, przy czym najtańszy S-cross nie jest przysłowiowym golasem bez wyposażenia.

 Posiada min:

- cały zestaw poduszek powietrznych:  poduszka kierowcy, pasażera, kurtyny boczne, poduszka kolanowa.

- systemy ABS, EBD, BAS, ESP, TCS

- system kontroli ciśnienia w oponach

- manualna klimatyzacja

- tempomat

- radioodtwarzacz CD (z MP3) ze sterowaniem na kierownicy  

Najtańsza wersja to wydatek 72 900zł bez promocji (w promocji 65 900zł)

Po dopłaceniu 6000zł możemy nabyć  wersję "premium". Jeśli zdecydujemy się na napęd na cztery koła to dokładamy  jeszcze 7 000zł.  W zamian otrzymamy min:

- wspomaganie przy ruszaniu pod górę

- światła przeciwmgielne z przodu

- dwustrefową, automatyczną klimatyzację, kluczyk elektroniczny, podgrzewane fotele

- podłokietnik w tylnej kanapie z uchwytem na kubki

- kierownica wykończona skórą

- 2 dodatkowe głośniki wysokotonowe

- przełącznik napędu ALLGRIP (wersja 4WD)

- felgi 17"

- srebrne relingi dachowe

- srebrne nakładki zderzaków i progów

Do następnej wersji wyposażenia trzeba dołożyć kolejne 6990zł

"Premium Plus" to dodatkowo:

- światła LED do jazdy dziennej

- czujniki cofania

- automatyczne włączanie świateł

-  automatycznie ściemniane lusterko

- biksenony

Jeśli chcemy full wypas to wystarczy dołożyć teraz tylko 5000zł i mamy wersję "elegance" za 97 900zł z:

- skórzana tapicerka siedzeń

- boczki drzwi wykończone skórą

- przeszklony dach

Nie jest to pełny wykaz wyposażenia, bo nie będę przepisywał katalogu, albo wymieniał takich banałów jak elektryczne sterowanie szyb, bo to już standard.

Oczywiście, jak w większości firm są promocje.  Aktualny rabat w Suzuki to 7000zł ale tylko dla wersji 2WD, dla napędu 4WD tylko 5000zł.

Podane ceny dotyczą modelu 1,6 VVT z manualną skrzynią biegów.

Tyle teorii, a przecież test ma pokazać praktyczną stronę auta.

Wsiadam i muszę tylko przesunąć fotel kierowcy. Czyżbym był mało wymagający, że wszystko pasuje. Lusterka zewnętrzne, wewnętrzne, kierownica, wszystko ustawione jak dla mnie. Uruchamianie samochodu przyciskiem start-stop

Wystarczy lekkie naciśnięcie i  dźwięk silnika informuje nas, że można ruszać. Świateł nie trzeba włączać, bo  auto robi to za nas.

Prowadzenie S-crossa nie stwarza żadnych problemów. Intuicyjnie znajduję wszystko co potrzebne do kierowania. Zegary na wprost przed kierowcą.  Obrotomierz i szybkościomierz.  Pomiędzy zegarami panel  informacyjnego wyświetlacza. Wszystko czytelne, przejrzyste.  Nie trzeba czytać  grubych instrukcji, aby to opanować.

Pierwsze kilometry przejechane i mogę stwierdzić, że ten samochód ma coś, co nazywam "lekkość jeżdżenia" Co to jest?  Subiektywne połączenie komfortu z osiągami.  Nie chodzi o to, że muszę być pierwszy od świateł do świateł, czy przyśpieszenie ma wciskać w fotel. Auto ma sprawnie wykonywać moje polecania i ma to robić  niezauważalnie. Beż szarpania, warczenia. Lekkie wciśnięcie pedału gazu i na liczniku 60km/h, lub 10 mniej czy 20 więcej. Wszystko odbywa się cicho i bez przeciążeń.

Pierwsze zapoznanie z samochodem mam już za sobą. To i tak więcej niż zwykła jazda próbna w salonie, a prawdziwy test zacznę jutro.

________________

Na dziś przewidziałem jazdy miejsko-podmiejskie.

Samochodzik czeka  na parkingu. Rzut oka na karoserię. Pierwsze wrażenie się potwierdziło, ciągle mi się podoba. No to otwieram, oczywiście zapomnijcie o szukaniu kluczy, grzebaniu w zamku. Tu naciskamy gumeczkę i po sprawie. Kluczyki mamy gdzieś w kieszeni czy torebce, Zimą odpada problem zamarzających  zamków.  Drzwi otwarte i zaglądam do środka,

Kurczę, dalej jest ok i to nie tylko dlatego że jest posprzątane (co w moim aucie niezbyt często się zdarza). Jak już oceniać, to zajrzę do bagażnika.  Ma być 430 litrów pojemności, a to całkiem sporo. Podnoszę klapę i coś mi tych litrów brakuje.  Bagażnik spory tylko jakiś taki płytki.

 Przez chwilę szukam brakującej przestrzeni i sprawa rozwiązana. Bagażnik ma drugie dno .

Takie rozwiązanie nie jest głupie. Na co dzień cały majdan, czyli apteczka, jakieś klucze czy co kto uważa za niezbędne wyposażenie, pakujemy na dolny pokład, a na górze mamy czystą przestrzeń. Zakupy czy teczka z dokumentami  nie miesza się z całym majdanem. Do szczęścia brakuje tylko siatek przytrzymujących klamoty. Pewnie w katalogu akcesoriów jest to do kupienia. Jak będziemy  wybierać się na dłuższy wyjazd z większym bagażem, to półeczka zostaje w domu, a my mamy pokaźną przestrzeń.

 Jak dobrze poszukać to znajdziemy jeszcze trzecie dno. Tam jest schowane koło zapasowe, a dokładnie to dojazdówka.

Wyjeżdżam na miasto.  W ruchu ulicznym podstawową sprawą jest sprawność poruszania. Auto musi być zwinne.  S-cross taki jest. Wymiary nie ograniczają zwrotności, a moc 120KM  wystarcza do całkiem szybkiego przemieszczania. Nie jest idealnie cichym samochodem, ale też dźwięk silnika nie jest uciążliwy.  Od czego jednak  mamy radio z odtwarzaczem CD. Jest też możliwość podłączenia pamięci zewnętrznej przez gniazdo USB.  Trzeba wprawdzie  tego gniazda USB poszukać, bo jest w schowku podłokietnika.  Miejsce tak średnio dobrane. Czasem schowek służy za magazyn zbędnych rzeczy i szukanie w nim gniazda może być mało wygodne.  Muzyka włączona i  szału nie ma. Jak dla mnie za dużo wysokich tonów, a za mało basów. Brzmi płasko, bez głębi. Czyżby to zasługa dwóch dodatkowych głośników wysokotonowych?  Regulacja ustawienia tonów trochę ratuje sytuacje.

Muzykę zostawiam w spokoju. Teraz trzeba posłuchać czy coś nie stuka, nie trzeszczy.  Żadnych niepokojących dźwięków nie słychać. Całe szczęście, bo takie hałasy w nowym samochodzie to byłaby tragedia.

Ogólnie to auto jest całkiem wygodne.  Zawieszenie dobrze tłumi nierówności, no chyba, że trafi się większa wpadka naszych drogowców.  Głębszą dziurę czy zapadniętą studzienkę na pewno  odczujemy.  Niskoprofilowe opony też mają swój udział w tych doznaniach. Całkiem dobrze S-cross radzi sobie ze spowalniaczami.   Zwykłe krawężniki nie są przeszkodą, ale  radziłbym uważać na te wyższe. Można przyhaczyć zderzakiem. Zwłaszcza przedni zderzak jest mocno wysunięty.  W terenówkach podaje się kąt natarcia, którego wartość mówi nam na jakie wzniesienie możemy wjechać, w crossoverach  ta wartość nie ma większego znaczenia, bo możliwości terenowe auta i tak nie pozwalają szaleć w terenie.

Za to w mieście, można hasać do woli.  Na tle miejskiej infrastruktury auto świetnie się prezentuje.

Zwinne, dynamiczne autko sprzyja miejskim manewrom.  Nie jest to okupione jakimś drastycznym dla kieszeni spalaniem paliwa.  Średnia wyszła mi dokładnie jak w katalogu  - 6,8l/100km.  Uczciwie muszę jednak napisać, że ruch był niewielki, a i spora część dziennego przebiegu była po drogach dwupasmowych, gdzie spalanie było na znacznie niższym poziomie.   Z drugiej zaś strony, testowanie auta to nie bicie rekordu na najniższe zużycie paliwa.  Jeżeli ktoś chce jeździć oszczędnie może skorzystać z tzw. asystenta zmiany biegu.

Okienko w dolnym rogu to informacja od asystenta. Jeśli przy cyfrze jest kropka, to oznacza, że jest wszystko ok. Jeżeli trójkącik  to cyfra obok pokazuje na jaki bieg należy przełączyć.

No cóż pomysł fajny,  ale podpowiedzi to prawdziwa masakra. Na trójce każe mi wrzucać piątkę. Tam gdzie ja na czwórce myślę o redukcji, to podpowiadacz uparcie sugeruje piątkę. Co to oznacza dla przyjemności z jazdy nie muszę chyba pisać.  Spalanie pewnie mniejsze, ale ekoterorystom mówię stop.

Jak to się mówi, każdy kij ma dwa końce. Tu też tak jest. Z jednej strony ekoterorysta, a z drugiej ALLGRIP z trybem sport

Przełączenie w ten właśnie tryb, zmienia całkowicie naturę auta. Teraz mamy sportowy wózek, co widać, słychać i czuć.  Krajobraz szybciej przesuwa się za oknem, silnik brzmi jak rasowa wyścigówka, a przyśpieszenie przyciska do fotela.

Część miejską S-cross zaliczył, a co z terenem. Prawdziwy teren odpada. Crossovery nie są od tego, mają poradzić sobie na drogach nie utwardzonych, ale nie po za nimi. Napęd na cztery koła przyda się kiedy spotkamy błoto czy trochę piasku.  Jednak jeśli macie seryjne  opony, to na cuda nie liczcie.

Przy takim bieżniku,  nawet napęd 4x4 nie pomoże przy spotkaniu solidnej porcji  błota. Fizyki oszukać się nie da.

Jeżeli zachowamy zdrowy rozsądek, to spokojnie możemy zjechać w boczne drogi i wkomponować samochód środowisko.

Wygląda interesująco.

Nie szukałem problemów, ale jak już na drodze znalazło się trochę błota, to trzeba sprawdzić co będzie się działo. Błoto to taka większa kałuża. S-cross przejechał, ale zaskoczyło mnie, że wyraźnie była odczuwalna praca napędów. Ciekawe, bo przeszkoda nie wyglądała na bardzo trudną. Grand Vitara nawet nie zauważa takich trudności,  No cóż, jak napisałem wcześniej, teren dla crossoverów to droga gruntowa.

Koło domu już się pokręciłem. Czas na dłuższą trasę.

Hasło Suzuki  "Way of Life"  zachęca do aktywnego spędzania czasu.  Czyli naturalnym skojarzeniem był sport.  Rok temu, kiedy testowałem SX4 postawiłem na rower.  Próbą było spakowanie roweru do środka samochodu. Udało się. Co prawda musiałem zdjąć koła w rowerze i złożyć kanapę w samochodzie. Czemu więc nie powtórzyć tej próby. W końcu  to S-cross to następca SX4, nawet w nazwie jest SX4 S-cross.

Powinno pójść lepiej, to auto jest zdecydowanie większe. Siedzenia oczywiście trzeba złożyć,

Przestrzeń całkiem spora, niestety powierzchnia podłogi nie jest płaska.  Na co dzień to nie ma aż takiego znaczenia, jednak przy wykorzystaniu pojazdu w pracy, może to być poważną wadą.  Praktycznego vana z niego nie zrobimy.

Z rowerem problemu nie ma. Wystarczyło zdjąć  przednie koło.

Zostało jeszcze sporo miejsca.

Samochód zapakowany i gotowy do drogi. Z Warszawy wyjeżdżam dwupasmówką.  Droga pusta, szeroka, ale jadę zgodnie z przepisami. Suzuki Motor Poland nie pokrywa kosztów mandatów. Jazda zgodnie z przepisami ma też i dobre strony. Średnie spalanie szybko zjechało z 6,8l/100km do 6,2 litra na setkę.  Jeśli tak, to spalanie poza miastem musi być około 5l/100km. Przy silniku 1,6 to całkiem dobry wynik. Dwupasmówka zmieniła się w autostradę, a na wyświetlaczu średnie spalanie poniżej 6 litrów.  

Nie jest źle, ale pewnie za chwilę to się zmieni. Na autostradzie dozwolone jest 140km/h plus co nie co tolerancji.  Taka prędkość to dla S-crossa żadne wyzwanie.  Auto  jest elastyczne,  na przyśpieszenie  można liczyć przy każdej prędkości. Ciekawe, że nie jest to okupione dużo większym spalaniem.  Autostrada szybko się skończyła i przyszło zjechać na drogę krajową.  Jeden pas ruchu i znacznie większy ruch.  No cóż, kierunek popularny na turystyczne wyjazdy.   Czasem uda się tak z marszu wyprzedzić marudera, ale nasi spece od organizacji ruchu dbają już, żeby to zbyt często się nie zdarzało.  Czy mamy na to jakieś lekarstwo?  Oczywiście, nazywa się ALLGRIP.   Działa to mniej więcej tak.  Dojeżdżamy do ciągnącego się pojazdu, a najczęściej jest to już kolumna kilku pojazdów i czekamy na okazję do wyprzedzania. Okazja nie trwa długo, bo co chwila wysepka, skrzyżowanie czy samochód z naprzeciwka.  Więc jeśli się pojawia, to trzeba szybko działać. Redukcja biegu i przełącznik ALLGRIP na tryb sport. Gaz w podłogę i po chwili zostawiamy stado ślimaków za nami.  ALLGRIP z powrotem wraca w tryb auto. Zabawa przednia, ale jak to w rajdach, trzeba mieć pilota, który będzie obsługiwał ALLGRIPA.   Lewarek zmiany biegów i ALLGRIP trzeba obsłużyć prawą ręką w podobnym czasie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenia przycisku sport na kierownicy.

Można bez redukcji, tryb sport i tak daje niezłego kopa.   Jeżeli jest dość miejsca, nie trzeba przełączać na tryb sport. Zwykłe dodanie gazu wystarcza do wykonania manewru wyprzedzania.  Z pewnością będzie bardziej ekonomicznie.  Sto kilometrów dynamicznej jazdy i na wskaźniku średniego spalania z całej trasy z 6,1 zrobiło się 7,1 l/100km. 

Muszę przyznać, że na dłuższe trasy  to bardzo wygodny samochód.  Jest czym przyśpieszyć,  jeśli trzeba poszukać objazdu to nie musimy panicznie bać się drogi gruntowej.

 

Kilka z dni  z S-crossem nie dało odpowiedzi dlaczego tak rzadko widzi się je na ulicach. Jedyne co przychodzi mi do głowy to, że S-cross jest za dobry, a że to co dobre musi kosztować to cena jest jaka jest.  Konkurencja nie jest tańsza, a często oferuje znacznie mniej. Zdarza się, że nawet  nie ma wersji z napędem na 4 koła. 

Na crossovera Suzuki  z 4WD trzeba wydać przynajmniej 80 tysięcy. W zamian otrzymamy całkiem dobrze wyposażony  uniwersalny samochód.  Nadający się zarówno do jazdy w mieście, jak i na dłuższe trasy.  Jedyny problem, że duża część społeczeństwa nie dysponuje taką kwotą. Ci dla których nie jest to suma zaporowa, raczej wybierają auta z wyższego segmentu. 

Jeszcze jednym powodem może być, to, iż nie jest to auto popularne jako samochód służbowy. Czy widzieliście S-crossa obklejonego reklamami? Ja takiego nie spotkałem.  Dla importera to może nie jest dobra wiadomość, ale dla klienta który nie chce być kojarzony z firmowym autem, to plus. Jeżeli chcemy mieć oryginalne auto (nie dziwoląga), do tego ładne i funkcjonalne to warto pomyśleć o Suzuki SX4 S-cross.

Copyright © 2013. Klub Suzuki Polska  Rights Reserved.