^Wróć na górę strony

  • Klub Suzuki - Styl życia

    Jesteśmy grupą pasjonatów, przyjaciół, którzy pragną sobie pomagać i wspólnie się bawić. Razem budowaliśmy i cały czas rozbudowujemy forum internetowe, organizujemy wspólne imprezy, gdzie możemy się poznać układać plany na przyszłość.

  • Samochody terenowe

    Interesuje Cię jazda w terenie?? W naszym Klubie zrealizujesz swoje pasję związane z jazdą w trudnych warunkach. .

  • Samochody miejskie

    Kochasz próby sprawnościowe, dyskusje o tuningu czy innych kwestiach związanych z motoryzacją?? Zapraszamy do nas.

Forum Klubu Suzuki

Nasz Facebook

Partner Tytularny

Sponsorzy

Nasz Sklepik

  

Stronę przegląda

Odwiedza nas 98 gości oraz 0 użytkowników.

Tym razem test ma dać odpowiedź na jedno proste pytanie. Czy mały silnik w dużym samochodzie ma rację bytu. Stara szkoła mówi, duży samochód musi mieć duży silnik. Duży może więcej,  Duża pojemność kojarzy się z mocą i osiągami, a i dla ucha brzmienie V8 niż niż bzyczenie litrowego silniczka. Trudno się z tym nie zgodzić, ale od pewnego czasu widać inny kierunek Downsizing czyli wycisnąć ile się da z małego silnika. Kto ma rację? Nie ma lepszej metody niż sprawdzić samemu.

 Jakiś czas temu testowałem S-Crossa z silnikiem 1,4 i to on będzie punktem odniesienia do właśnie otrzymanej wersji 1,0. 

S-Cross nie jest małym samochodem, do tego napęd 4x4, więc nawet silnik 1,4 nie wydaje się zbyt duży, a tu mamy tylko 998 cm3. Pojemność mała, ale 111`koni to spore stadko. Koń, jaki jest każdy widzi, więc może nie ma znaczenia skąd tylko ile ich jest. Nie ma co gdybać tylko trzeba brać się do roboty.  Opis wyglądu, wnętrza czy wyposażenia pomijam, bo zmian od ostatniego testu nie widzę, a skoro tak to wystarczy zajrzeć do Test Suzuki S-Cross 2017

Zajmuję miejsce za kierownicą i naciskam przycisk „start”. Samochód zapalił, silnik cicho pracuje, można ruszać. Jakbyśmy się nie starali to nie wyrwiemy z rykiem silnika. Żeby nie było wątpliwości, z większym silnikiem (1,4), też taka sztuka nam nie wyjdzie. Nie znaczy to, że nie możemy szybko wystartować. Dynamicznie ruszymy tylko, że bez efektów dźwiękowych. Przyśpieszenie od 0 do 100km/h w 12 sekund to całkiem dobry wynik. Pamiętać trzeba, że nie jest to auto do ulicznych wyścigów. Pierwsze koty za płoty, przyspieszam, hamuję, ruszam i nie cierpię na brak pojemności silnika. Auto zachowuje się normalnie. Jestem mile zaskoczony, spodziewałem się lekko ociężałego „dziadkowozu”, a tu całkiem sprawna sztuka. S-Cross to crossover, czyli wyżej siedzimy i bez obaw możemy wjechać na krawężniki. Nawet spowalniacze nam nie straszne.  Zalet dużo, a że zawsze na koniec dostajemy rachunek, to trzeba sprawdzić ile auto pali.  Powinno być coś koło 6 litrów na setkę i nawet można osiągnąć zbliżony wynik. W sprzyjających warunkach, czyli umiarkowany ruch, a trasa dłuższa niż jazda do kiosku po zapałki dała wynik 6,5l / 100km.

W godzinach szczytu już tak dobrze nie jest, spalanie rośnie, ale wyrok nie jest zbyt surowy - 7 litrów. Może to zasługa systemu „Auto Stop Start”  Dziwne uczucie jak samochód gaśnie pod światłami, ale tylko za pierwszym razem, potem zapomina się o jego działaniu.

Korki dało się przeżyć bez większych strat, no to teraz pora na „sport”. To jedna z przyjemniejszych części testu, ale niestety i najdroższa. 8 litrów na setkę to nie jest ostatnie słowo S-Crossa.  Można więcej.  

Miejska część zaliczona, przede mną wyjazd w trasę. Nasze drogi potrafią zaskoczyć, nigdy nie wiadomo jakie niespodzianki spotkamy. Można utknąć na przejeździe kolejowym, lub w korku bo akurat drogowcy wzięli się do roboty.  Kilka kilometrów za traktorem też nie powinno dziwić. Planowana trasa to 500 kilometrów po Mazowszu w dwa dni. Dystans na tyle długi, że powinien wyeliminować takie przypadkowe czynniki rzutujące na wynik spalania. Drogi chyba wszystkich kategorii, od dwupasmówki po leśne dukty. Do tego wioski, miasteczka, i parę większych miast. Gdyby nie kierowca, to wynik spalania z takiej trasy można by uznać za wiarygodny. Niestety każdy jeździ inaczej, w moim przypadku doszła jeszcze presja czasu. Wycieczka zapowiadała się na spokojny wyjazd, ale szybko okazało się iż realizacja poszczególnych punktów programu pochłania dużo więcej czasu niż myślałem. No cóż, plan trzeba wykonać, więc tempo przemieszczania odpowiednio wzrosło. Prędkość jazdy to jedno, ale ważniejsze były możliwości sprawnego wyprzedzania. Redukcja biegów, gaz i jestem pod wrażeniem. Maluszek pod maską daje radę. Prędkość nie jest problemem, auto pewnie się prowadzi i co istotne, kierowanie nie powoduje zmęczenia. Po takiej jeździe komputer pokazuje zużycie paliwa - 6,3 l/100 km. Tylko 0,8 l więcej niż podaje katalog. Miłe zaskoczenie, spodziewałem się więcej.  Trochę mniej gazu i byłoby poniżej 6 litrów. Producenci podają jeszcze jeden parametr, jazda pozamiejska. To traktuję raczej jako zabawę w ecodriving.  Podana wielkość spalania na poziomie 5 l /100km jest do pobicia. Wystarczy się nie śpieszyć i liczyć iż inni uczestnicy ruchu bawią się w to samo.

Teraz można już odpowiedzieć na postawione na początku pytanie, czy mały silnik w dużym samochodzie ma sens. Jeśli ilość koni jest odpowiednia to tak. W S-Crossie jest ich 111 i radzą sobie bardzo dobrze.  Czy warto kupić model z mniejszym silnikiem?  Argumentem może być cena, najtańsza wersja  1.0 BOOSTERJET 2WD 5MT Comfort to koszt 66900zł, za mocniejszy silnik trzeba dać przynajmniej 80900zł. Różnica spora, ale większe silniki są tylko w modelach lepiej wyposażonych. Jeżeli porównamy podobnie wyposażone modele to różnica w cenie zmniejszy się do 7000 zł.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor

Copyright © 2013. Klub Suzuki Polska  Rights Reserved.